Minęło sporo czasu od napisania ostatniego postu, więc w końcu się zebrałem i postanowiłem napisać o przemyśleniach związanych z byciem autonomiczną jednostką państwa, byciem obywatelem. I choć może nie ma w tym niczego niezwykłego, niczego nienaturalnego, bo jest to związane po prostu z naszym istnieniem, to tak naprawdę jesteśmy uzależnieni od ustroju państwa, w którym żyjemy, od ludzi, którzy nami rządzą, od obowiązującego prawa.
Skąd w ogóle pomysł na takie, lekko anarchistyczne, przemyślenia? Zarodek w głębi mojego "ja" zasadzony był już długi czas, ale jego właściwy rozrost spowodowała na pewno piosenka zespołu Tilt (odsłuchiwana po wielokroć) pod, dość bezpośrednim tytułem, "Nie wierzę politykom" (odsyłam na Youtube).
W piosence Tomek Lipiński śpiewa (o politykach): "To oni wytyczyli granice, to oni zbudowali mur". Bo czy to my, zwykli obywatele wytyczamy granice między państwami? Czy to my budujemy mury między sobą? Czy to my zbudowaliśmy mur w Berlinie? Jesteśmy tylko pionkami w rozgrywce ludzi, którzy nami rządzą. A zatem każde rządy są despotyczne, bo musimy ulec prawodawstwu, żeby żyć zgodnie z prawem. Musimy zaakceptować ustrój takim, jakim jest. Nawet, jeśli się z nim nie zgadzamy. A zatem wojsko i policja, czy służby specjalne są często organami państwa działającymi zgodnie z prawem, lecz przeciw prawu ludzkiemu.
I gdy widzę, z jakimi problemami nie radzi sobie nasz rząd, jakie problemy wymyśla sobie nasz sejm, jaką głupotą i prostactwem charakteryzują się niektórzy z rządzących, "serce roście". Czy zatem istnieje jakiś kraj, który liczy się z każdym obywatelem? Czy istnieje państwo, w którym każdy jego mieszkaniec nie jest postrzegany jako numerek w dowodzie osobistym, ale jako człowiek? Niestety, nie. Cóż więc zostaje mi i innym sfrustrowanym obywatelom tego świata? Cóż, chyba nie pozostaje nam nic innego, jak pozbyć się tego kostiumu pionka i stanąć na wierzchołku góry, stanąć ponad wszystkimi. Ale wtedy to inni będą pisać o nas takie to właśnie notatki...
Skąd w ogóle pomysł na takie, lekko anarchistyczne, przemyślenia? Zarodek w głębi mojego "ja" zasadzony był już długi czas, ale jego właściwy rozrost spowodowała na pewno piosenka zespołu Tilt (odsłuchiwana po wielokroć) pod, dość bezpośrednim tytułem, "Nie wierzę politykom" (odsyłam na Youtube).
W piosence Tomek Lipiński śpiewa (o politykach): "To oni wytyczyli granice, to oni zbudowali mur". Bo czy to my, zwykli obywatele wytyczamy granice między państwami? Czy to my budujemy mury między sobą? Czy to my zbudowaliśmy mur w Berlinie? Jesteśmy tylko pionkami w rozgrywce ludzi, którzy nami rządzą. A zatem każde rządy są despotyczne, bo musimy ulec prawodawstwu, żeby żyć zgodnie z prawem. Musimy zaakceptować ustrój takim, jakim jest. Nawet, jeśli się z nim nie zgadzamy. A zatem wojsko i policja, czy służby specjalne są często organami państwa działającymi zgodnie z prawem, lecz przeciw prawu ludzkiemu.
I gdy widzę, z jakimi problemami nie radzi sobie nasz rząd, jakie problemy wymyśla sobie nasz sejm, jaką głupotą i prostactwem charakteryzują się niektórzy z rządzących, "serce roście". Czy zatem istnieje jakiś kraj, który liczy się z każdym obywatelem? Czy istnieje państwo, w którym każdy jego mieszkaniec nie jest postrzegany jako numerek w dowodzie osobistym, ale jako człowiek? Niestety, nie. Cóż więc zostaje mi i innym sfrustrowanym obywatelom tego świata? Cóż, chyba nie pozostaje nam nic innego, jak pozbyć się tego kostiumu pionka i stanąć na wierzchołku góry, stanąć ponad wszystkimi. Ale wtedy to inni będą pisać o nas takie to właśnie notatki...