piątek, 16 października 2015

Czas nie cofa się

Lewa czy prawa
dłoń
niosąca kwiat czy miecz
przeszywa nie ciało
nie rozum
a umysł
wciąż taki
schowany tam
gdzieś

gdzieś
mógłbym mieć

coś się rusza
pod moją piersią lewą
pod mostkiem
jeszcze
ostatkiem sił

obudź się
nim wschód słońca
zakróluje nad nami
a nasze dłonie
tak jedna
a druga

poszybują
dwa gołąbki

już ich nikt nie widział

sobota, 10 października 2015

Samotność

przychodzi zawsze na koniec dnia
przeciska się między zębami
w ostatnim oddechu
w milczeniu i w myślach

jakby się chciała pożegnać
ale jak na ironię
- przyszła się przywitać

gdy brak słów
i chłód
gdy brak objęcia
i się daje we znaki

w wyobraźni więc otwieram usta
i wypowiadam zdania
w samotność

piątek, 9 października 2015

Nic. Takie sobie.

Stoję pośrodku niczego. Tak skamieniały, że ręce nawet nie drżą od zimna.
Oblewam się nicością.
Spływa po mej głowie, po mym ciele, na sam dół.
Tam, skąd przyszedłem.
Tak się zmieniam i ja.
W tę nicość. W to nic.
Ja.
Tylko tyle znaczę.
Co nic.

Rok. Dwa. Odmierzam.
Kreślę kreski na ścianie.
Wydrapuję znaki.
I mojej niepewności tabliczki.
Dla potomnych.
I tak nic nie zostanie.
Nic. Takie sobie.

Na osłodę wypiję gorzki trunek.
Tak dla ochłody w te zimne dni.
Jeszcze bardziej.
Będzie do śmiechu.
Może do pary.
I do niczego.

Śmiejcie się. Tak do koła.
Tańczcie.
Ja jeszcze bardziej skamienieję.
Do cna. Do dna.
Za wszystkie dni.
Z których miało być coś.
Wyszło - nic.