niedziela, 26 maja 2013

"Zielone światło na końcu przystani"

Stąpam po pomoście butwiejącego czasu ku lampce na drugim brzegu.

Lampa świeci dość jasno.

Idę nieostrożnie.
Potykam się o wystające gwoździe.
Nie patrzę pod nogi.
Biegnę.

Wokół unosi się lekka mgła.
Wilgocią orzeźwia skórę.
Poi zmysły.

Ta mała lampka na drugim brzegu.

Nieobecna.
Daleka.
Na wyciągnięcie ręki.
Bliska.
Chcę ją zdobyć na odległość czasu i przestrzeni.

Stąpam po pomoście, a u Ciebie przez całą noc pali się zawsze zielone światło na końcu przystani.

czwartek, 23 maja 2013

"Teraz jedno serce"

"Kiedyś byłem sam. Zanim odnalazłem cię, miałem serca pół." - ściszony blues melancholijnie płynął do moich uszu. Obróciłem się na plecy, żeby lepiej usłyszeć słowa piosenki Tadeusza Nalepy. Mimo otwartych oczu, nie widziałem nic, poza delikatnymi wzorami świecy tańczącymi dość niezgrabnie na suficie. Pokój zalała ciemność. Poczułem, jak od środka dobija się dawno nieobecny już u mnie strach. Niepewność zaczęła ściskać mój żołądek, przełyk, gardło. Tęsknota znowu usiadła na piersiach i zacisnęła ręce na tchawicy. W myślach zaczęły krążyć obrazy zabarwione węglowym, wilgotnym pyłem.
Statek zerwał cumy. Fale stawały się coraz wyższe, a wykonywana praca zdawała się nie przynosić efektów. Wzburzona woda dostawała się na pokład i z chciwością chciała zagarniać jego kolejne połacie, tak pieczołowicie niedawno czyszczonego.
Leżałem w bezruchu. Czekałem na to, co się wydarzy. Nie miałem do nikogo żalu. Może tylko do siebie. Teraz nie mogłem zrobić nic.
Szum wody wlewającej się na górny pokład robił się nie do zniesienia. Łajbą kołysało coraz mocniej.
- Jest gdzieś we mnie przeczucie - pomyślałem. - Głębokie przeczucie, że mam rację, a statek nie zatonie.
Oczami bez wyrazu nadal patrzyłem w ciemną pustkę przed sobą i słuchałem dogasających dźwięków utworu. "Teraz jedno serce bije w piersiach nam. Teraz jedno serce mamy ty i ja" zaśpiewała para wokalistów, perkusja odważnie dała o sobie znać, a drewniany obraz miłości kołysał się rytmicznie na długim łańcuszku...


niedziela, 19 maja 2013

Żeby mieć więcej poranków

Otwieram oczy.
Czarne, długie rzęsy chronią piękno zaklęte w hebanie.
Dłonią przenikam granicę połowy, której naruszać nie powinienem.
Czyste ciepło, naznaczone bezgłośnym oddechem, daje dowód życia.

Między zachodem słońca a dźwiękami porannego osiedla kilka razy otwieram oczy.
Kilka razy - żeby tych poranków mieć więcej.

sobota, 11 maja 2013

Zamknięty złym ranem

Ucichła monotonia oddechów i kropel
nocnym wybijana rytmem
ostygły poduszki i pościel, i dłonie
i światło znów straszy złym ranem

brak cieni na ścianach
co płomieniem świecy
nietrwale wyryte zostały

a zamiast dźwięków
nieskromnie śpiewanych
szum ulic myśli zagłusza

Zamknięty w swej klatce
betonem oblanej
zbyt często budzić się muszę
bez ciepłego słowa
i słodkiej radości
spijanych jak nektar z jej ust.



Byle do przodu

- Nic się nie dzieje bez przyczyny - powiedziałem, omiatając wzrokiem rozległą równinę. Słońce wzniesione wysoko nad horyzontem grzało niemiłosiernie. Chwilę wcześniej wyszliśmy z lasu i teraz zrobiło się naprawdę gorąco.
- Ale tych płotów to nie musiał nikt tutaj stawiać - przecież to tylko łąki. - Stwierdziła, wzruszając ramionami. W jej oczach pojawiła się lekka konsternacja.
- Widocznie był w tym jakiś cel, żeby poprzedzielać tę ziemię. Nikt by nie grodził, gdyby nie musiał. - odpowiedziałem. Staliśmy teraz obok siebie i patrzyliśmy gdzieś bez celu. Wydawać by się mogło, że zwracamy się w jednym, ściśle określonym kierunku, że gdzieś w oddali jest punkt, który przyciągnął nasz wzrok, ale nie znaliśmy swoich myśli, ani tak naprawdę nikt z nas nie widział, na co patrzy druga osoba.
- Uważam, że czasami niepotrzebnie jakieś bariery się stawia. Zamiast dzielić, można byłoby to wszystko uprościć - stwierdziła dość zagadkowo.
- Co chcesz przez to powiedzieć? - zapytałem i spojrzałem na nią badawczym wzrokiem.
- Żeby się nie ograniczać do ściśle określonych zasad. Wszystko jest zbyt elastyczne, żeby nadać temu jakiś konkretny kształt. I nie mówię w tej chwili o tym, co mamy przed sobą - wskazała od niechcenia dłonią teren przed nami i obróciła się w moją stronę.
- No to się domyślam... Czasami jednak samemu niechcący stawia się jakieś płoty. Ważne tylko, żeby w odpowiednim czasie je rozebrać. Eh... - westchnąłem. Zawsze to robiłem, gdy czułem się bezsilny i nie wiedziałem, co powiedzieć.
- Właśnie. Może jednak nie będzie tak źle - skwitowała życzliwym uśmiechem i oparła jedną nogę na drewnianym ogrodzeniu. W tym samym momencie zacząłem się przedzierać na drugą stronę niewysokiego płotu.


środa, 8 maja 2013

Nie pamiętam

Każdego dnia
wymazuję jak gumką
z pamięci
jakieś słowo
głęboko zakorzenione

na oznaczenie
kogoś
czegoś
brak miejsca w pamięci

Kiedyś może ktoś zapyta.
A ja nie odpowiem.
Bo nie pamiętam.

piątek, 3 maja 2013

Blisko

nas
kryją się nasze myśli
a ciepło ogrzewa nasze ciała

jest
niepowtarzalne
zamknięte między oddechami
między nami

między dziś i jutro
połóżmy się blisko
bliżej niż zwykle
a wtedy wszystkim
będzie nasze blisko

Majowa jutrzenka

w żółciejącym świetle dnia
w złotej poświacie
dajesz mi siebie

a ja zgarniam dłonią okruchy
tego
co było
żeby się uwolnić

i się uwalniam

o poranku
gdy delikatne światło budzi nasze zmysły
budzisz mnie cichym
Dzień dobry

dzień
tydzień
miesiąc
...

mogłabyś mówić
a ja się będę rozkoszował

nie tylko słowem
nie tylko o poranku
nie tylko w świetle