Nie wierzę w miłość,
w jej piękne uśmiechy,
w blask oczu o świcie,
czy smak ust o zachodzie.
Nie wierzę w objęcie,
co dwoje młodych
spaja na co dzień
w miłosnym uścisku.
Nie wierzę w żart,
który ją śmieszy,
ani w spojrzenie,
co go wciąż raduje.
Nie ma miłości,
która buduje,
jedna ku sobie tych już zatraconych.
Nie ma uczucia,
które nas zmienia,
które nas łączy
i waśnie przerywa.
Nie wierzę w dźwięk miłosnego strzału,
który przeszywa serca zakochanych,
co zaślepione światłem są zdradzieckim,
co toną w deszczu płaczów nieprzerwanych,
co umrą kiedyś w samotnym dwojga tańcu.
Nigdy nie było
i nigdy nie będzie
czystej jak łza niewiasty
miłości.
Nieskażonej chętnej dłoni ruchem
i wolnej od pożądliwości trwogi.
Nie wierzę, nie ufam
istnieniu pięknej,
a równie kruchej co kryształ
miłości.
Nie wierzę, bo wiarę
wiatr prawdy odebrał
poniedziałek, 7 czerwca 2010
Niemiłość
Analiza świata
Wypadałoby wspomnieć o długiej nieobecności. O, wydawałoby się, wieki trwającej nieaktywności pisarskiej, blogowej. Pewną przyczyną była niechęć, niemożność stworzenia czegoś wyjątkowego, a także zajęcie się sprawami, które na pewno nie wpływały pozytywnie na rozwój kulturowo-duchowy. Ale obudziłem się i wciąż podsycany ogień wewnętrznej pasji uzewnętrzniania się wybuchł nowym żarem.
Męczą mnie ostatnimi czasy różne zagadnienia związane z życiem prywatnym, z życiem społecznym. To, co dotyka płaszczyzn państwowych komentuję na innym blogu, więc tutaj zaprezentuję punkt widzenia na pewną prywatną dziedzinę życia.
Ogarnia mnie lęk, ogarnia mnie strach, gdy pomyślę o mojej filozofii dotyczącej kontaktów międzyludzkich, a dokładnie miłości. Uczucie, które wielu ludzi miało możliwość zakosztowania, którego owocem jestem zapewne i ja sam. Ale kiedy obserwuję ludzi wokół mnie, tych, których mijam na ulicy. Kiedy słyszę ich śmiech i niedźwięczne popiskiwania dziewcząt wtulonych w objęcia swoich wybranków, ogarnia mnie złość i frustracja. Próbuję patrzeć na te nieszczególne zjawiska nawet przychylnie, pozytywnie tłumacząc taki stan rzeczy, ale wynik krótkiego rozmyślania jest zawsze taki sam - brak wiary w prawdziwość istnienia uczucia miłości, sprzeciw wobec wyimaginowanej, sztucznej esencji wypełniające pustki międzyludzkie. Chcę jednak zaznaczyć, że oceniam tak tylko miłość między mężczyzną a kobietą. Wierzę naturalnie w poświęcenie dla drugiego człowieka, w bezinteresowną pomoc, w akty heroiczne i bohaterskie. Idąc za przykładem Fryderyka Nietzschego możliwości tworzenia związków między kobietami a mężczyznami określam jako "przyjacielskie"...
Subskrybuj:
Posty (Atom)