Czy nie zapomnieliśmy o gwiazdach
gdy głosy wokół
o księżycu już tylko rozprawiają
przecież do gwiazd jest trochę dalej
i drogi nadkładać trzeba
gdy po pomarszczonych
jak zimnej dłoni skóra
zakamarkach ciemnego korytarza
naszych miejsc
się chowamy
To spoglądam znów w górę
w ciemną otchłań
- tak pięknie
można znów być bliżej
gdy brakuje tego bliżej
więc jestem przynajmniej myślami
środa, 30 września 2015
niedziela, 20 września 2015
Męski hormon
Powiedzą, że to przez t.
odchodzi się z tego świata
przedwcześnie
w przytułku i bez kobiety
powiedzą, że to przez t.
nie jest się sobą
gdy norma się nie zgadza
ale ja swoje wiem
i w tych naszych gruczołach
jest też i gniew
i rozklejenie
i obraz, którego nie chcemy
mówią, że to przez t.
a ja swoje wiem
i potwierdzę
gdy się nie trzymam
zamkniętych ścian domu
i asfaltowych ścieżek
lecz wychodzę nieco dalej
by czasami nie wracać
i tak po prostu
móc spojrzeć z góry
odchodzi się z tego świata
przedwcześnie
w przytułku i bez kobiety
powiedzą, że to przez t.
nie jest się sobą
gdy norma się nie zgadza
ale ja swoje wiem
i w tych naszych gruczołach
jest też i gniew
i rozklejenie
i obraz, którego nie chcemy
mówią, że to przez t.
a ja swoje wiem
i potwierdzę
gdy się nie trzymam
zamkniętych ścian domu
i asfaltowych ścieżek
lecz wychodzę nieco dalej
by czasami nie wracać
i tak po prostu
móc spojrzeć z góry
niedziela, 13 września 2015
Zanim znikniemy
Gdy zabiorą tę drogę
drogę nieszeroką
tak trawami
chwastów łodyg naznaczoną
by cywilizować
równać
i w pył przemieniać
Gdy zabiorą
pod zabór niemilknących cieni
kryjących się w ścianach domów
te drogi
które rytm wyznaczają
gdy zabiorą cienkie żyły szlaków
wpychając brud szarobury do gardeł
nasze kroki
skierujemy w drugą stronę
drogę nieszeroką
tak trawami
chwastów łodyg naznaczoną
by cywilizować
równać
i w pył przemieniać
Gdy zabiorą
pod zabór niemilknących cieni
kryjących się w ścianach domów
te drogi
które rytm wyznaczają
gdy zabiorą cienkie żyły szlaków
wpychając brud szarobury do gardeł
nasze kroki
skierujemy w drugą stronę
czwartek, 3 września 2015
Wiersz dziecka
Moja mama pracę swą kocha
i gdy jest w domu, czasami szlocha,
że dłużej w szkole zostać nie może.
Już woźna woła "Broń, Panie Boże!"
i klucz zabiera, w fartucha chowa
kieszeniach, lecz mama, jak nocna sowa
wzrok swój wytęża, zza węgła łypie,
gdy tylko woźna klucze wysypie,
już jest pod ladą i ręką szuka,
by po klucz sięgnąć - taka to sztuka!
W pracy swej siedzi więc we dnie i w nocy,
na nic wołanie ku Stróża pomocy,
by wyrwał z kajdanów, z pracy niewoli,
by pomógł oszczędzić zamęczenia doli.
Lecz próżne modlitwy i liczne pokuty,
i włosiennica, ściągnięte buty
- mama wciąż w pracy Polskę buduje
nową i dumną, a plany snuje
by szkole swej nadać nadwymiar nowy
- taki to plan jest tej odbudowy.
I po cóż to wszystko? - zapytać możecie.
Ja nie odpowiem - czegóż to chcecie?
Na koniec jeszcze tylko się wtrącę:
dom nie jest gorszy od pracy - tak sądzę.
i gdy jest w domu, czasami szlocha,
że dłużej w szkole zostać nie może.
Już woźna woła "Broń, Panie Boże!"
i klucz zabiera, w fartucha chowa
kieszeniach, lecz mama, jak nocna sowa
wzrok swój wytęża, zza węgła łypie,
gdy tylko woźna klucze wysypie,
już jest pod ladą i ręką szuka,
by po klucz sięgnąć - taka to sztuka!
W pracy swej siedzi więc we dnie i w nocy,
na nic wołanie ku Stróża pomocy,
by wyrwał z kajdanów, z pracy niewoli,
by pomógł oszczędzić zamęczenia doli.
Lecz próżne modlitwy i liczne pokuty,
i włosiennica, ściągnięte buty
- mama wciąż w pracy Polskę buduje
nową i dumną, a plany snuje
by szkole swej nadać nadwymiar nowy
- taki to plan jest tej odbudowy.
I po cóż to wszystko? - zapytać możecie.
Ja nie odpowiem - czegóż to chcecie?
Na koniec jeszcze tylko się wtrącę:
dom nie jest gorszy od pracy - tak sądzę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)