W popołudniowym półmroku czeszesz swoje włosy
i moje myśli, co skołtunione
zbliżyć się nie pomagają
gdzie sny w losowych obrazach
przemierzają z mieszkania
na półzielony stok
który nie tylko w marzeniach
mógłoby się okazać
że istnieje
być dalej niż wszyscy
i od wszystkich
by móc oddychać pełną piersią
co dumnie faluje
w swym pięknie
i by się okazało
że to wszystko wystarczy
że wystarczymy my
dla siebie samych
niedziela, 30 listopada 2014
czwartek, 27 listopada 2014
Ziemia szykuje się do zimy.
Ziemia szykuje się do zimy.
Drzewom zrzuciła liście, kwiatom przycięła łodygi.
Zimny wiatr niepewnie czyści parkowe ścieżki.
Ziemia szykuje się do zimy,
by pod śnieżną skryć się pierzyną
i wybielić szarością przykryte chodniki.
Ziemia szykuje się do zimy,
by do siebie zbliżyć
samotnością nadwątlone dłonie
i parę ust,
które znajdą w sobie znów więcej ciepła.
Drzewom zrzuciła liście, kwiatom przycięła łodygi.
Zimny wiatr niepewnie czyści parkowe ścieżki.
Ziemia szykuje się do zimy,
by pod śnieżną skryć się pierzyną
i wybielić szarością przykryte chodniki.
Ziemia szykuje się do zimy,
by do siebie zbliżyć
samotnością nadwątlone dłonie
i parę ust,
które znajdą w sobie znów więcej ciepła.
poniedziałek, 24 listopada 2014
Gdy szukasz...
Gdy szukasz odpowiedzi
na niewidzialnych nitkach
szlaków zapisanych zdań
gdy szukasz odpowiedzi
w zamkniętych ustach
wysuszonych szeptem naszych słów
gdy szukasz odpowiedzi
w poranku chłodnym
i powiekach ciężkich znów
gdy szukasz odpowiedzi
w nocy bezsennej
niechęcią malowanych snów
zapytaj mnie najprościej tak
zapytaj mnie po cichu
ramiona me otwarte są
odpowiedź znajdźmy razem
na niewidzialnych nitkach
szlaków zapisanych zdań
gdy szukasz odpowiedzi
w zamkniętych ustach
wysuszonych szeptem naszych słów
gdy szukasz odpowiedzi
w poranku chłodnym
i powiekach ciężkich znów
gdy szukasz odpowiedzi
w nocy bezsennej
niechęcią malowanych snów
zapytaj mnie najprościej tak
zapytaj mnie po cichu
ramiona me otwarte są
odpowiedź znajdźmy razem
niedziela, 23 listopada 2014
Moje ślady
A kiedy dopada mnie bezsenność w duszną noc,
mówi do mnie szeptem i usypia mnie jak nikt.
Dziękuję za dłonie i dziękuję za palce,
bo mogę dotykać i zapamiętać cię...
W kropli z wianuszkiem ze rdzy
co po zmatowiałym materiale drąży
ścieżkę w dół
i odpada
podobno słowa znaczą niewiele
i siebie nie znam wcale
dziś jedynie cisza
zostaje powiernikiem
zapamiętam wspólne ścieżki
niech moje ślady
łagodna rozmyje fala
gdy brakuje sił
próbowałem unieść nas
parę centymetrów wyżej
i zostałem sam
z moją pamięcią
niech moje ślady
znikną wraz z zachodem
co ciepłymi barwami
rysuje chłód
wtorek, 18 listopada 2014
Nad urną
lekko pochylam się nadziei
ostatnich nie winszując lat
tym, których nie znam
czy poparłem - nie wiem
gdzie prawo większości
i brak kompromisów się rodzi
a wszystko trwa
za długo
wrzucam kartę z krzyżykiem
która ginie pod stosem
podobnie wypełnionych
i głos już tylko jękiem się staje
ktoś o to walczył
kiedyś i być może
bo dziś
nie widzę efektów
rządów pseudoobywateli
dziś
pochylam się nad urną
z prochami demokracji
i wiem, że żaden feniks
się nie narodzi
ostatnich nie winszując lat
tym, których nie znam
czy poparłem - nie wiem
gdzie prawo większości
i brak kompromisów się rodzi
a wszystko trwa
za długo
wrzucam kartę z krzyżykiem
która ginie pod stosem
podobnie wypełnionych
i głos już tylko jękiem się staje
ktoś o to walczył
kiedyś i być może
bo dziś
nie widzę efektów
rządów pseudoobywateli
dziś
pochylam się nad urną
z prochami demokracji
i wiem, że żaden feniks
się nie narodzi
czwartek, 13 listopada 2014
Nie tylko słowa
Tylko słowa
podobno niesione wiatrem
niewiadomym stronom
złożone w niekształtne
piramidki wierszy
To tylko słowa
lecz niestrudzenie
studzę niewiary tlące się ognie
żeby wystrzelić jak nocą raca
z nieróżniącego się tłumu
By być nie jak inni
rzucam się w drogę
i w biegu wspomnę niejedno
zaznaczę zdaniem
czynem wypełnię
podbiję niewidzialnym stemplem
Niech będą słowa
co stałe trwają
w głuchej się napełnią nocy
otoczą czule gorącym szeptem
nawet
gdy niepisania jest pora
podobno niesione wiatrem
niewiadomym stronom
złożone w niekształtne
piramidki wierszy
To tylko słowa
lecz niestrudzenie
studzę niewiary tlące się ognie
żeby wystrzelić jak nocą raca
z nieróżniącego się tłumu
By być nie jak inni
rzucam się w drogę
i w biegu wspomnę niejedno
zaznaczę zdaniem
czynem wypełnię
podbiję niewidzialnym stemplem
Niech będą słowa
co stałe trwają
w głuchej się napełnią nocy
otoczą czule gorącym szeptem
nawet
gdy niepisania jest pora
czwartek, 6 listopada 2014
Opowieść
Zostawiam opowieść nieukończoną.
Niedawnej pisałem ją nocy.
Kilka zdań.
Niezaścielone łóżko wciąż czeka na parę ciał.
Naszych.
Strudzonych myśli.
Zmęczonych wołaniem głosów.
Kochać.
Jedno tylko.
Tak, wiem.
Kochać.
Gdzie mdleją usta.
I serca.
Przewracam stronę.
Niezapisaną krawędzią.
Rozścielam obrus.
Gdzie okruchy naszej miłości.
Kolejną kartę zapiszę w Twoich ramionach.
Niedawnej pisałem ją nocy.
Kilka zdań.
Niezaścielone łóżko wciąż czeka na parę ciał.
Naszych.
Strudzonych myśli.
Zmęczonych wołaniem głosów.
Kochać.
Jedno tylko.
Tak, wiem.
Kochać.
Gdzie mdleją usta.
I serca.
Przewracam stronę.
Niezapisaną krawędzią.
Rozścielam obrus.
Gdzie okruchy naszej miłości.
Kolejną kartę zapiszę w Twoich ramionach.
sobota, 1 listopada 2014
Na skraju zielonego lasu
Poznajemy się
na skraju zielonego lasu
kroczysz świeżoporanną polaną
wprost w me ramiona
otwarte na wschód słońca
poznajemy się w palącym upale
kwitnącej nocy
i strugach
chłodnych deszczy
na granicy
mgły i rosy
pod uchylonym oknem
nad skromnie zakrytym stołem
w dźwiękach muzyki
przy pachnącej nucie
w niesfornych myślach
i dobrych słowach
Na skraju zielonego lasu
poznajemy się
zamknięci w naszych ramionach
na skraju zielonego lasu
kroczysz świeżoporanną polaną
wprost w me ramiona
otwarte na wschód słońca
poznajemy się w palącym upale
kwitnącej nocy
i strugach
chłodnych deszczy
na granicy
mgły i rosy
pod uchylonym oknem
nad skromnie zakrytym stołem
w dźwiękach muzyki
przy pachnącej nucie
w niesfornych myślach
i dobrych słowach
Na skraju zielonego lasu
poznajemy się
zamknięci w naszych ramionach
Subskrybuj:
Posty (Atom)