gdy już wiatr
wschodni przeważnie
cichnie
tak jakoś z wieczora
Gdzieś tam tylko jakiś pies z tęsknoty zaszczeka
za panem
i z tej wyrwy w ścianie
zakwili
Na mym osiedlu jest nawet dość cicho
gdy bomby gasną
w uśpionych duszach
i ciałach
I w tych niemych cieniach
co bez pojednania
schylają się
by wymierzyć znak
pokoju
U mnie na ulicy jest nawet dość spokojnie
i dzieci mniej
gdzieś tam zamilkły pod szkolną ławką
na wieki wieków