tworzona z haseł i zdań
płynących pod moim adresem
w szarym mieście
w parku
na uboczu
zatajam przed sobą samym
zwitek niepowodzeń
tłumiąc chęci
przybite jak krzyżyk do ściany
kim jestem
pytam
podnosząc do ust
cuchnący destylat szaleństwa
kim jestem -
pali napis
na wysuszonej soczewce
skupiającej tamten obraz
tamtego człowieka
być sobą -
opuszczać się w dół po wysłużonej linie
czy być -
wspinać się ku nieznanemu szczęściu
kim jestem
dzisiaj
kim jestem
na koniec miesiąca
kim?
oto moja charakterystyka
należy do Ciebie
niedziela, 29 września 2013
wtorek, 17 września 2013
Gdy biegnę
myślę
o kolorze nieba
o kolorze oczu
o zapachach
myślę też o drodze
o celu
lecz nie o tym na trasie
myślę, co byś powiedziała
gdybyś chociaż usłyszała moje myśli
gdybyś usłyszała słowa
które tlą się w wysuszonej zimnym powietrzem krtani
gdy biegnę
zostawiam za sobą wczorajsze zmęczenie
myśląc o jutrze
o kolorze nieba
o kolorze oczu
o zapachach
myślę też o drodze
o celu
lecz nie o tym na trasie
myślę, co byś powiedziała
gdybyś chociaż usłyszała moje myśli
gdybyś usłyszała słowa
które tlą się w wysuszonej zimnym powietrzem krtani
gdy biegnę
zostawiam za sobą wczorajsze zmęczenie
myśląc o jutrze
poniedziałek, 16 września 2013
Odnalazłem
w ściszonym głosie
w oczach wypełnionych blaskiem
w cichych prośbach
w kroplach na skroni
w cieple ciała
w oddechu
w barwie włosów
w gładkości skóry
w zapachu
w delikatnym ruchu
w oddaniu
w zaufaniu
...
w gorącym świetle świecy
przy dźwiękach znanej muzyki
odnalazłem Ciebie
w oczach wypełnionych blaskiem
w cichych prośbach
w kroplach na skroni
w cieple ciała
w oddechu
w barwie włosów
w gładkości skóry
w zapachu
w delikatnym ruchu
w oddaniu
w zaufaniu
...
w gorącym świetle świecy
przy dźwiękach znanej muzyki
odnalazłem Ciebie
niedziela, 15 września 2013
Na górskim szlaku
Na górskim szlaku kręta droga niesie
nasz głos
ku rozległym dolinom
gdzie chmur podstawa i szaniec mgieł
Chodź, dziś wejdziemy wyżej niż zwykle
ku wysokim szczytom
skierujemy swe kroki
a wzrok ku wspólnym celom
Na górskim szlaku trzymaj się mnie mocno
nie wychylaj poza zimne łańcuchy
niech mokre kamienie osuszy wiatr
i ciepła ręka skora do pomocy
Chodź, wejdziemy razem na ten szlak niepewny
i razem zdobędziemy szczyty
choć długa to droga
nie zawsze jest pod górę
nasz głos
ku rozległym dolinom
gdzie chmur podstawa i szaniec mgieł
Chodź, dziś wejdziemy wyżej niż zwykle
ku wysokim szczytom
skierujemy swe kroki
a wzrok ku wspólnym celom
Na górskim szlaku trzymaj się mnie mocno
nie wychylaj poza zimne łańcuchy
niech mokre kamienie osuszy wiatr
i ciepła ręka skora do pomocy
Chodź, wejdziemy razem na ten szlak niepewny
i razem zdobędziemy szczyty
choć długa to droga
nie zawsze jest pod górę
piątek, 6 września 2013
W drodze na szczyt
Znów zapragnął biec
przed siebie
i znów nie patrzył pod nogi
a przecież ostatnio było jakby ciężej
i nogi podnieść
i głowę
trzymaną gdzieś w obłokach
czasami trzeba zejść niżej
uniżyć się
wobec niej
i wobec tej
którą się kocha
skinął głową
pochylił się
i zawiązał buty
mocniej niż zwykle
zacisnął sznurówki
Jestem gotowy spróbować jeszcze raz
- powiedział
Znów zapragnął biec
z nią przy boku
tak samo mocno
trzymać
rękę wskazującą cel
nawet, jeśli nie wiedział, czy ten cel jest na szczycie
dla O., na dzień przed jej urodzinami
przed siebie
i znów nie patrzył pod nogi
a przecież ostatnio było jakby ciężej
i nogi podnieść
i głowę
trzymaną gdzieś w obłokach
czasami trzeba zejść niżej
uniżyć się
wobec niej
i wobec tej
którą się kocha
skinął głową
pochylił się
i zawiązał buty
mocniej niż zwykle
zacisnął sznurówki
Jestem gotowy spróbować jeszcze raz
- powiedział
Znów zapragnął biec
z nią przy boku
tak samo mocno
trzymać
rękę wskazującą cel
nawet, jeśli nie wiedział, czy ten cel jest na szczycie
dla O., na dzień przed jej urodzinami
niedziela, 1 września 2013
Prosty wiersz z prostym przesłaniem
Skrył się blask
i w oczach iskrzy zdumienie,
gdy "zawsze" pada z mych ust,
gdy wieczne wyzwalam pragnienie.
A tego tak zwykle chcę -
jedyną jesteś osobą
i dopóki wystarczy sił,
jestem i wciąż będę z Tobą.
Choć pytasz, skąd o tym wiem,
choć słowem nie wszystko opowiem,
myśleć inaczej nie umiem.
Dlaczego, się pewnie nie dowiem.
To Ciebie tak właśnie chcę,
o Ciebie chcę zabiegać stale -
jestem na dobry dzień,
jestem, gdy huczą fale.
i w oczach iskrzy zdumienie,
gdy "zawsze" pada z mych ust,
gdy wieczne wyzwalam pragnienie.
A tego tak zwykle chcę -
jedyną jesteś osobą
i dopóki wystarczy sił,
jestem i wciąż będę z Tobą.
Choć pytasz, skąd o tym wiem,
choć słowem nie wszystko opowiem,
myśleć inaczej nie umiem.
Dlaczego, się pewnie nie dowiem.
To Ciebie tak właśnie chcę,
o Ciebie chcę zabiegać stale -
jestem na dobry dzień,
jestem, gdy huczą fale.
Niepokój obarczony błędem
wtedy się daje we znaki
gdy nie myślę
zgodnie z zasadą
równorzędności
o którą tak skrycie zabiegam
dopaść, zamęczyć
przegryźć i wyssać
- gorąca krew od obłędu
oczy czerwone
głos aldehydem skropiony
- gdzie moje "ja" się podziewa
wolna wola zamiera
i cichnie zdanie
w chaosie myśli
emocji bez echa
Oto błąd mojego myślenia
mówić "jesteś moja" - nie słyszeć "jestem twoja"
gdy nie myślę
zgodnie z zasadą
równorzędności
o którą tak skrycie zabiegam
dopaść, zamęczyć
przegryźć i wyssać
- gorąca krew od obłędu
oczy czerwone
głos aldehydem skropiony
- gdzie moje "ja" się podziewa
wolna wola zamiera
i cichnie zdanie
w chaosie myśli
emocji bez echa
Oto błąd mojego myślenia
mówić "jesteś moja" - nie słyszeć "jestem twoja"
Subskrybuj:
Posty (Atom)

