i wzgórz przyozdobionych porannym szronem.
Odurzam się zapachem rozkwitłych na przełęczy pąków
świeżych kwiatów i powiewu,
co ożywia.
Ustami chwytam powietrze ciepłe i słodkie
Zmierzam ku dolinie krystalicznym potokiem rzeźbionej,
wciąż pełnej młodości i piękna,
gdzie Cię utulę
o ambrozji przypominające.
I zbiegam w dół po obłych kamieniach,
które miękkim są mchem wyścielone.
I zbiegam w dół po obłych kamieniach,
które miękkim są mchem wyścielone.
Zmierzam ku dolinie krystalicznym potokiem rzeźbionej,
wciąż pełnej młodości i piękna,
gdzie Cię utulę
- w gorącu naszej miłości.