Zmarkotniało i przelało się
od myśli nadmiaru
gdzie niedostatku woń
i woń perfum
poszukiwana koniuszkiem palców
by dotknąć choć na chwilę
lecz chwila ta
przez pryzmat jak światło przepuszczona
na gamę barw
na uczuć składniki rozbita
pytam znów
pytam: dlaczego
i nasłuchuję w nocy ciszę głuchą
po raz wtóry
prosząc o jedno więcej słowo
lecz i echa brak
i woń ta słodka nie dla mnie
dziś
niech się skończy to dziś
a jutro
zobaczymy
co będzie jutro
sobota, 30 maja 2015
sobota, 16 maja 2015
Poranek, którego nie znamy
O poranku, który otwiera oczy
który wyciąga rękę
by wstać, by podążać
gdzie za głosem serca
rozsądku
i wszechobecnej woli
rozciąga się horyzont
naznaczony słowem żyć
O wschodzie naszych myśli
rodzi się lęk
który zwalczać chcę
zanim urośnie
zanim się rozwinie
niczym chwastów kwiat
Te nasze poszukiwania
od rana po wieczór
w nieustannym splocie słów
niech staną się dobrą zapowiedzią
dni, których nie znamy
który wyciąga rękę
by wstać, by podążać
gdzie za głosem serca
rozsądku
i wszechobecnej woli
rozciąga się horyzont
naznaczony słowem żyć
O wschodzie naszych myśli
rodzi się lęk
który zwalczać chcę
zanim urośnie
zanim się rozwinie
niczym chwastów kwiat
Te nasze poszukiwania
od rana po wieczór
w nieustannym splocie słów
niech staną się dobrą zapowiedzią
dni, których nie znamy
Subskrybuj:
Posty (Atom)