Spójrz, Panie, na moją marną ziemię!
To, co spoczywa w jej szarej czerni
nie chce już dawać owocu.
Spójrz, Panie, na moją wychudłą pierś!
Nikogo już nią nie wykarmię.
Panie, do Ciebie oczy swe
nabrzmiałe krwią kieruję
i wołam bez wytchnienia:
Unieś mnie ponad ten padół
i wyrwij z niewoli śmierci!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz