A gdyby tak zamieść pod dywan
sprawy, na które nie czekamy
i w naszym dostojeństwie powiedzieć
ile naprawdę unieść się uda
trochę jakby pod krzyż
a może i ścianę płaczu
niewiadomego pochodzenia
A może wszystko wygląda zgoła inaczej
i tylko udajemy
by pod rękę nie wziąć zbyt wiele trudu
nieopisanego cierpienia
wymazanego gumką
jak praca pisana na brudno
A czemuż by nie wrócić do źródła
tak się skryć w potoku
swojej bliskości
wezbranej i nieodpartej
nieco spóźnionej i bez słów
i tylko w kałamarzu znaczeń
zanurzyć się powoli
w naszym zapachu
do dna
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz