niedziela, 22 września 2024

Jesienny spacer

Jesienny spacer
w godzinę zero
w godzinę miłosnych uniesień
o pełnym słońcu
przy deszczu z rynien
przy deszczu spod naszych powiek

To w tę dolinę ruszymy o świcie
usłaną pożółkłym liściem
gdzie ścieżki złotem lśnić będą rzeźbione
potokiem wezbranej wody

Wrócimy przed świtem zmarznięci milczeniem
zagłuszonym nieptasim śpiewem
okryci spojrzeniem nieznanych postaci
w rozmytym pejzażu nocy

środa, 9 marca 2022

Spokój na ulicy

U mnie na ulicy jest nawet dość spokojnie
gdy już wiatr
wschodni przeważnie
cichnie
tak jakoś z wieczora

Gdzieś tam tylko jakiś pies z tęsknoty zaszczeka
za panem
i z tej wyrwy w ścianie
zakwili

Na mym osiedlu jest nawet dość cicho
gdy bomby gasną
w uśpionych duszach
i ciałach

I w tych niemych cieniach
co bez pojednania
schylają się
by wymierzyć znak
pokoju

U mnie na ulicy jest nawet dość spokojnie
i dzieci mniej
gdzieś tam zamilkły pod szkolną ławką
na wieki wieków


wtorek, 24 marca 2020

Praca z domu

Taka zaleta pracy z domu: siedząc przy komputerze, możemy sączyć piwo.
Zbieram myśli znad klawiatury, by choć przez chwilę nasycić się plątaniną liter i znaków tworzących kod.
Kod, który nie zawsze działa.
Kod, który nie działa.

Nie działa, a powinien, więc zaczynam szukać.
Dziury w całym.
Dziury w sposobie myślenia.
We mnie.

Zaczynam dostrzegać tę pustkę.
Pustkę pustego pokoju.
Pustkę pustej strony.
Nowego pliku.
Pustkę siebie samego.

Już ją prawie mam.
Chwytam pustą myśl, że już jutro nie będzie tak pusto.
I wrócimy do biura. Wszyscy.
Wśród tych pustych ulic.
Ale to będzie dopiero jutro.
Jutro.

A jeśli nie będzie jutra.
To jest jeszcze ta zaleta.
Zaleta pracy z domu.

wtorek, 15 stycznia 2019

Do miejsc znowu nieznanych

Czy zapłaczą
po nas
wyciąga rękę już czas
i prosi
by wstać

lecz
nie ugnę się i ja
jak gałąź
co na wietrze

tylko wejdę
tam jeszcze
gdzie byliśmy nie-raz
do tych miejsc
- znowu nieznanych

poniedziałek, 9 stycznia 2017

[w uśpieniu]

budzę się na polanie
gdzie nikt nie patrzy
gdzie niebo niebieszczy się
nade mną
i tylko to

przewracam oczami
przewracam myśli
i świat
co się chyli
niespokojny
niespójny

i czuję zapach
skądś przywiany
i nie wiem
gdzie wrócić
gdy wszystko w posadach drży

i moje ręce drżą
tak samo jak głos
co niewypowiedzeniem
oznajmia sobie samemu
że to kolejny sen

czwartek, 5 stycznia 2017

Zapomniane historie

Zapomniane historie
które opowiadaliśmy dzieciom
a chcieliśmy wnukom
lecz nie doczekaliśmy

to te historie
w których cyngiel się nie poruszał
nie dlatego, że nie chcieliśmy
lecz dlatego - że nie mógł

to te historie
gdzie roztrzaskane głowy kompanów
pobłyskiwały szklącą się krwią
w świetle księżyca

i gdzie sztywne już dłonie
gdzie bez spojrzenia
tylko okopu biel
i wyczekiwanie

to te zapomniane historie
zmrożonych naszych ciał
i przeszywające głodem
znów budzą do walki
ostatniej szansy

chcielibyśmy zawołać
i tak do odwrotu
jak i zaniechania
do tych, co się boją chłodu
i zbyt nadwyrężać swe ciała i wolę

jednak głosy zbyt niskie
i tak pogrzebane
latami
i ziemią

piątek, 16 grudnia 2016

[w rzeczywistości]

w rzeczywistości
sprawy mają się trochę inaczej
niż te kolorowe tytuły bijące w oczy
na dworcowej poczekalni

śmiechem zaspokojeni
i piwnymi trunkami
pośród zimnych nocy i gorących spelun
tak markotni wręcz namacalnie
lecz prawdziwie

wszyscyśmy kalecy
patrzymy w stronę
gdzie nas naprawdę nie potrzeba
a co może być piękne
przychodzi dopiero po fakcie

dziś rozkojarzenie znów
spoczywa na naszych barkach
i markotnie
nie wnikam w szczegóły