Nie wierzę w miłość,
w jej piękne uśmiechy,
w blask oczu o świcie,
czy smak ust o zachodzie.
Nie wierzę w objęcie,
co dwoje młodych
spaja na co dzień
w miłosnym uścisku.
Nie wierzę w żart,
który ją śmieszy,
ani w spojrzenie,
co go wciąż raduje.
Nie ma miłości,
która buduje,
jedna ku sobie tych już zatraconych.
Nie ma uczucia,
które nas zmienia,
które nas łączy
i waśnie przerywa.
Nie wierzę w dźwięk miłosnego strzału,
który przeszywa serca zakochanych,
co zaślepione światłem są zdradzieckim,
co toną w deszczu płaczów nieprzerwanych,
co umrą kiedyś w samotnym dwojga tańcu.
Nigdy nie było
i nigdy nie będzie
czystej jak łza niewiasty
miłości.
Nieskażonej chętnej dłoni ruchem
i wolnej od pożądliwości trwogi.
Nie wierzę, nie ufam
istnieniu pięknej,
a równie kruchej co kryształ
miłości.
Nie wierzę, bo wiarę
wiatr prawdy odebrał
poniedziałek, 7 czerwca 2010
Niemiłość
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Jak można przyjąć coś, czego istnienie się neguje?
OdpowiedzUsuńMiłość nie jest pojedynczym uczuciem.
Pewnie w ogóle nie jest uczuciem, choć może jej towarzyszyć każde.
A ku pokrzepieniu przeczytaj sobie 'Dzikie serce'.
Poprzedni komentarz jest uderza mocno nawet 'już zakochane' serce...
OdpowiedzUsuńAle chciałoby się jeszcze dopisać, że każdemu chyba zdarza się wątpić w istnienie Miłości. I może bez tego wątpienia nigdy by jej nie odkrył, bo jak już się nad czymś zastanawiasz, to jakoś tak mimowolnie przybliżasz się do tego.
Też kiedyś nie wierzyłam - ale czy nie trudno nie wierzyć w nic?
A tak swoją drogą, od kiedy piszesz wiersze?!? Pozdrawiam, A.S. :)
OdpowiedzUsuń