poniedziałek, 7 czerwca 2010

Niemiłość

Nie wierzę w miłość,
w jej piękne uśmiechy,
w blask oczu o świcie,
czy smak ust o zachodzie.

Nie wierzę w objęcie,
co dwoje młodych
spaja na co dzień
w miłosnym uścisku.

Nie wierzę w żart,
który ją śmieszy,
ani w spojrzenie,
co go wciąż raduje.

Nie ma miłości,
która buduje,
jedna ku sobie tych już zatraconych.

Nie ma uczucia,
które nas zmienia,
które nas łączy
i waśnie przerywa.

Nie wierzę w dźwięk miłosnego strzału,
który przeszywa serca zakochanych,
co zaślepione światłem są zdradzieckim,
co toną w deszczu płaczów nieprzerwanych,
co umrą kiedyś w samotnym dwojga tańcu.

Nigdy nie było
i nigdy nie będzie
czystej jak łza niewiasty
miłości.

Nieskażonej chętnej dłoni ruchem
i wolnej od pożądliwości trwogi.

Nie wierzę, nie ufam
istnieniu pięknej,
a równie kruchej co kryształ
miłości.

Nie wierzę, bo wiarę
wiatr prawdy odebrał

3 komentarze:

  1. Jak można przyjąć coś, czego istnienie się neguje?
    Miłość nie jest pojedynczym uczuciem.
    Pewnie w ogóle nie jest uczuciem, choć może jej towarzyszyć każde.

    A ku pokrzepieniu przeczytaj sobie 'Dzikie serce'.

    OdpowiedzUsuń
  2. Poprzedni komentarz jest uderza mocno nawet 'już zakochane' serce...
    Ale chciałoby się jeszcze dopisać, że każdemu chyba zdarza się wątpić w istnienie Miłości. I może bez tego wątpienia nigdy by jej nie odkrył, bo jak już się nad czymś zastanawiasz, to jakoś tak mimowolnie przybliżasz się do tego.
    Też kiedyś nie wierzyłam - ale czy nie trudno nie wierzyć w nic?

    OdpowiedzUsuń
  3. A tak swoją drogą, od kiedy piszesz wiersze?!? Pozdrawiam, A.S. :)

    OdpowiedzUsuń