niedziela, 18 października 2009

Znajdując

Ostatnim wierszem, zamykającym ten ciąg, był utwór, który zatytułowałem Znajdując. Nareszcie! Można by rzec, w końcu znalazłem to, czego szukałem! Wtedy tak myślałem.
To, czego dotyczą te wiersze nie skończyło się najpiękniej, nie trwało długo, aczkolwiek początki, muszę przyznać, były niezwykłym i miłym doświadczeniem.
Powstały dwie wersje tego utworu - publikuję tę, moim zdaniem pełniejszą. Co ciekawsze, wiersz napisałem w listopadzie lub grudniu 2007 roku, ale odnosi się do pewnego zajścia z przełomu 2006 i 2007 roku.
Ubrałem się, wyszedłem,
nie wiedząc, co mnie spotka.
Po schodach w dół,
do wyjścia,
krok naprzód zrobiłem.

Z bagażem ciężkiego sumienia,
rok ten żegnać mi przyszło.
Ostatnie godziny, minuty,
już wielkie trwa odliczanie.
Na co czekamy naprawdę?
Na lepsze dni, na zmianę.

Zadzwoniłem, wszedłem,
nie wiedząc kogo spotkam.
Po schodach w górę,
do wejścia,
krok naprzód zrobiłem.

Poczułem się nieco już lżejszy,
kamień tak bardzo nie ciążył
i gardło ściśnięte nie było
pętlą szubienicy strachu.

Poznałem Cię wśród ludzi mi obcych,
jakbym raz już niejeden,
w głębiny Twojego istnienia,
przenikał moim spojrzeniem.
A Ty skryłaś swój uśmiech anielski,
zasłoniłaś go rumianą szatą.

Czy wtedy to się zaczęło,
tam początek był drogi?

Dzieliły nas tylko chwile
od dzwonów zegarów bicia.
Huk i wystrzały radości
zakryły nasze rozmowy,
myśli i ciche dumania
w dal jak dźwięk odleciały,
a wspólne chwile istnienia
zgasły jak mała iskierka.

Pamiętam Twoje spojrzenie
i wzrok ten pełen nadziei.
Głos Twój spisałem na kartach,
zapomnieć go nigdy nie chciałem.
Odeszłaś szybko, zbyt nagle,
nim czar co na mnie rzuciłaś,
spętał do końca me serce.

I ja w końcu wstałem, wyszedłem,
w dół, za Twoim zapachem,
krok naprzód zrobiłem...