Odliczanie czas zacząć!
Organizator zawodów ogłosił.
Wszyscy odliczają
i ja odliczam.
Sekunda po sekundzie czas niechybnie mija.
Co? To już teraz?
Tętno mi przyspiesza,
ruszam
i zwalniam tak skrzętnie zajmowane miejsce.
Niech je zajmie ktoś inny.
Myślę krótko.
Biegnę.
Po co biegnę?
Po złoto, po medal i nagrodę?
Jeśli nie, to po co?
Po wynik. I po czas.
Do mety.
Krok za krokiem.
Do przodu. Byle dalej.
Biegnę.
Jaki dystans minąłem,
ile jeszcze przede mną?
Nie wiem, nie chcę myśleć.
Bo biegnę.
I w oddali dostrzegam cel wyścigu.
To meta.
Więc przyspieszam,
choć nogi już nie mają nic sił.
I się męczę, i dyszę,
płuca palą, lecz biegnę.
Widzę napis, transparent,
spiker krzyczy, są ludzie,
doping, wrzawa,
emocje - tak, to po to tu biegłem.
Nagle wszystko zamiera.
Pyłem, dymem się staje.
Gdzie są ci, co krzyczeli,
ze mną czas też liczyli?
Nikt już obok nie biegnie.
Nikt już nie wiwatuje.
Meta pustką się staje,
a w tej pustce ja
Jestem sam.
środa, 16 listopada 2011
Zawody
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz