Wyszedłem od Ciebie, dajmy na to, dwie godziny temu.
Było zimno. Zapiąłem swój płaszcz.
Zapiąłem płaszcz i zamknąłem w nim Ciebie.
A z Tobą cały Twój świat.
Teraz gdziekolwiek jestem, nie jestem sam.
Bo wiem, że ze mną jesteś Ty.
Jeszcze rozgrzana niedawnym snem.
Ciepła i pachnąca.
I widzę Twój wzrok.
Coraz mniej obojętny.
Coraz bardziej ufający.
I pogodny.
I uśmiech dziewczęcy. Szczery.
Niech to trwa. Niech już tak będzie.
Gdy wychodzę od Ciebie, chcę zabierać Cię z sobą.
I pod płaszczem zamykać Twój zapach.
Bo to wszystko już ze mną
to już zostanie.
piątek, 18 listopada 2011
To już zostanie
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz