Naznaczoną koronkami
i delikatnym jedwabiem
powoli zsuwałem z jej ramion pachnących
gorącem
niesiony
i pocałunkami
tę czarną sukienkę
dotknąłem szyi
szlachetnie smukłej
miękko
niewieście
przejrzystej
symbol jej skryty
między łopatkami
pieszczotliwie gładzić zacząłem
i w bladym świetle
księżycosrebrnym
ujrzałem jej oczy
lśniące niewinnością
płonące uczuciem
pożądaniem tchnące
do ust się zbliżyłem
do warg tej wilgoci
a dłoń w jej włosach zamknąłem
i trwałem tak
aż czerń sukienki
wraz z ciemnością nocy
rankiem blaknąć zaczęła
i obraz ten cudny
sennie wyśniony
ustąpił dziennej szarzyźnie
piątek, 23 grudnia 2011
Czarna sukienka
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz