Daj mi
Panie
dwa buty
żeby pasowały
do pary
daj zawiązać
zbrudzone uczucie
te wytarte sznurówki
nie wiem
czy się dadzą
zawiązać na nowo
gdy już dość splątane
Pozwól mi
chociaż ominąć wertepy
kamienie
i przydrożne płoty
cóż
że dziś się kurzy
albo mdłe kałuże
stopionego śniegu
moje nogi znaczą
te pęcherze nabrzmiały
listopadem
w biegu
pod wspólnie niesionym sztandarem
niewiedzy
niepewności
obtarć
ran
i stłuczeń
Teraz
Panie
niech ich będzie
jak najmniej
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz