Stoi biedna na szafce, okrywa się kurzem.
Ja ją dziś uwolnię, jam się dziś rozchmurzę!
Widzę przecie jak co dzień szkłem białym przechodzi,
a jak stoi za długo, to później zaszkodzi.
Niedługie rozważania czynię tu w tym względzie,
choć niektórzy prawią, żem uwikłan w błędzie.
Lecz ta flaszka mała, zimna w swej postaci,
na chwilę da zapomnieć, żeśmy niebogaci.
Więc podnieś ją chyżo drogi przyjacielu,
wypij za mnie, za siebie, za kompanów wielu!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz