Nie ścielę łóżka
i kładę się tak
jak jestem
nieprzygotowany
do snu
do samotnego spaceru
nie rozkładam oparcia
nie wyjmuję pierzyny
kładę się sam
obok
siebie
i zasypiam
w popiele
zmartwień
kłamstw
i dobrodziejstw
dobrych myśli
i obelg
strzepnę rano ten kurz
z siwiejącej czupryny
kiedy znów się obudzę
bez nadziei
i planów
a na razie zamilknę
w ciepłym kocu
z gwiazdami
i przywołam ją
echem nocy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz