sobota, 10 grudnia 2011

Poranek

Mógłby usiąść i napisać
mógłby
gdyby chciał

ale on woli spoglądać w błękit oceanu
patrzeć
jak za dnia
mienią się barwy
jej oczu

Teraz błądzi po kopalni szmaragdów
schyla się po szkliste akwamaryny
i na nowo
układa
jej portret

poranny
słoneczny
jasny

na chwilę
przed
jej przebudzeniem

kąciki ust lekko się chylą
oddech powoli przyspiesza
i szlachetne barwy
od nowa
malują
jej oblicze

Mógłby o niej napisać
właśnie teraz
ale on woli patrzeć

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz