Jako niemowlak wstąpiłem do tej
krainy radości
malowanej na jasne kolory
wśród zawsze uśmiechniętych rówieśników
i matek afiszujących o nieskazitelnych
czystych jak bielutkie szaty
pociechach
Zawsze zadowoleni
kierownicy
czerwonymi twarzami obwieszczali o przyjściu i szczęściu
a służebnice
im wtórowały
niektóre aż nazbyt
klaskały przy tym w dłonie
Elegancko przystrzyżony
z wybielonymi pannami po bokach
i z uśmiechem spoglądającym w obiektyw
wyraziłem chęć
jak inni
jak ci, których oglądać dziś mogę w policyjnych kartotekach
no cóż
niektórym się nie udało
Nie udało się też i następnym
którzy z cudzą ręką na ramieniu
przysięgali
za to mężnie się oddalili
zamiast wyznawać
Wrosłem głęboko w nieżyzny grunt
pośród kamieni i zagłuszających cierni
a kraina radości
zaczęła przybierać formę
robaczywą
jak pewne niesławne jabłko
Zarobaczyło się
pozostały tylko fundamenty
a budynek przegnił do ostatniej drzazgi
drzewa niegdyś wyniesionego na górę
Pora zeskoczyć
upewnić się, że coś pozostało pod skałą
niech ci, co łowią, nie przerywają swej pracy
ja obejdę jezioro naokoło
niedziela, 22 stycznia 2012
KR
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz