W przestrzeni z trzema kierunkami
potykam się
o używek niestrawności
i czas, który niestrudzenie przywraca naturalność
trzeźwości i patrzenia w codziennych barwach
przynajmniej większości
potykam się o puste
metalicznie brzmiące opakowania
walcowatych kształtów
a wypite źródło paruje
ze skóry skropionej zimnym potem
potykam się o puste opakowania
proszkowatej materii
co krąży w żyłach
i pewnie głębiej
dziś już nie wstanę
nie mam sił
gdy gorąc rozrywa pierś
i łza wymuszona ostrym oddechem spływa po wysuszonym policzku
bez przesady i bez milczenia
wsłuchuję się w mętlik dźwięków
wzrok oszukiwał
i pamięć
i ludzie też oszukują
siebie samego też oszukam
używkami
czwartek, 1 marca 2012
Używam
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz