czwartek, 8 marca 2012

Zimą w tramwaju

Gdzieś zza szklanej tafli widzę starą babcię kuśtykającą na przystanek.
I pana w wielkiej futrzanej czapie.
Wywiało ich spod starej szafy.
Jaki ten zimowy wiatr wredny. Mógł im pozwolić po cichu zginąć w kurzu.

Ale zaraz obieram inny kierunek.
Tam w kącie stoi młoda dama.
I ma zgrabną łydkę.
Bardzo.
I długie rozwiane włosy. To pewnie przez ten wiatr.

Wszedł relikt dzisiejszego wina.
Taniego.
Bardzo.
A może to nie było wino.
A może to nie jest człowiek.
Cuchnie.
Trzeba otworzyć okno. Gdzie wiatr.

Już wolę patrzeć w kąt.
Tak.
Dobrze, że jest ten wiatr. Zimowy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz