[Po szybach]
Po szybach
w dół
wprost na parapet
płyną ciężkie krople nocy
(lekkim puchem sypnęło dwa dni wcześniej
okrył wtedy cieniutko każdy centymetr naszej drogi
i tak łatwo uległ butom wystukującym rytm powrotu)
Krople spadają na ocynkowaną blachę
dzwonią niedźwięcznie
opowiadając o czyimś smutku
(wciąż jednak dzwoni w uszach wdzięczny śmiech
taki sprzed dwóch dni
w wyobraźni sprzed kilku godzin)
Kropla goni za kroplą
spokojnie
przypadkowo
nieskładnie
do końca
po policzkach
w dół
wprost na poduszkę
płyną krople
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz