piątek, 15 marca 2013

22 - 23

Usiadłem przy stoliku na wiklinowym krześle. W kawiarni.
To ta kawiarnia przy ulicy wyłożonej brukiem.
To ta kawiarnia, z której zabrali nam kanapę. Kanapę z dwudziestego drugiego grudnia.

Usiadłem przy stoliku wpatrzony w to miejsce, z którego Ty patrzyłaś.
Swoimi szklistymi oczami.
A ja widziałem w nich trochę więcej.

Usiadłem, a wcześniej pomogłem zdjąć kurtkę.
Choć nigdy tego nie chciałaś.

Pewnie brakuje mi taktu.
I później milczę jak zaklęty.

I brakuje mi czasu.
I czasów, gdy po dwudziestej trzeciej widziałem czerwone światła niknące w zielonej poświacie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz