Odsłaniam żaluzję
dawnych niepowodzeń
by spojrzeć w okno
przykurzone zimowym oczekiwaniem
otwieram je
i czuję ten przypływ
powietrza
głosu -
Twojego głosu
wybiegam przez drzwi
otwarte naszym wołaniem
wprost na wschodzącą
oziminę
ulicę P.
i jej kostkę brukową
pomalowaną topniejącym śniegiem
niesiesz jak zwykle
torebkę na prawym ramieniu
z uśmiechem
który dajesz mi przy pierwszym pocałunku
przy pierwszym promieniu marcowego słońca
dajesz mi radość

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz