I chłód pokrzyżował znów plany.
Jęknąłem cicho.
Tak, że różowa, chłodem naznaczona dłoń lekko się zatrzęsła.
To z emocji. Albo ze strachu.
Wszystko jedno.
A nie, właśnie nie jest wszystko jedno.
Słyszałem opinię niezależnego eksperta.
I on twierdził, że trzeba mieć swoje zdanie.
To całkiem niezły pomysł.
Mieć swoje zdanie.
Na każdy temat.
A ja mam swoje zdanie na każdą chwilę.
Może nie od razu.
Czasami mogę coś palnąć.
(Z dwururki, ze starej śrutówki,
ustrzeliłem kiedyś zająca.
Wił się jak zaskroniec.
I syczał zjadliwym głosem.)
Bardzo dobrze spędza mi się z Panią czas.
Ja to Pani powtarzałem wielokrotnie.
I ja Panią bardzo cenię.
To tak na przyszłość i na teraz.
Zdania dobrze wyważone.
wtorek, 12 marca 2013
[W ostatniej zwrotce jest puenta.]
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz