w żółciejącym świetle dnia
w złotej poświacie
dajesz mi siebie
a ja zgarniam dłonią okruchy
tego
co było
żeby się uwolnić
i się uwalniam
o poranku
gdy delikatne światło budzi nasze zmysły
budzisz mnie cichym
Dzień dobry
dzień
tydzień
miesiąc
...
mogłabyś mówić
a ja się będę rozkoszował
nie tylko słowem
nie tylko o poranku
nie tylko w świetle

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz