Jest głód wiary skąpany w pustce niewiary - niewiary w instytucję, niewiary w człowieka, który tę instytucję reprezentuje, niewiary w ludzi, którzy się z tą instytucją identyfikują. Zaciera się granica między tym, co ludzkie, a tym, co do nas nie należy. Występuje zamiana znaczeń - o celu się zapomina, a skupia się na środkach. Człowiek nie spotyka się już z Nim, ale idzie do k. Nie chce wyglądać godnie przed Nim, chce wyglądać elegancko przed innymi. Nie czuje skruchy przed Nim - chce pokazać swoje zmiany innym. Wreszcie nie chodzi się dla Niego, lecz chodzi się dla kogoś. Kończy się przekaz o czasach obecnych, a usiłuje wrócić do korzeni, które się dawno zdezaktualizowały. Szuka się usprawiedliwienia tam, gdzie się go szukać nie powinno. Słyszy się słowa, które zamiast zachęcać do zmiany, od tej zmiany odciągają.
Mam swój rozum i swoje sumienie, którego jestem świadomy. Wiem o swoich słabościach, których nie lubię. Znam kroki, które muszę podejmować, by żyć w zgodzie z samym sobą. Konkretne - bez znajdowania usprawiedliwienia, bez "zamykania powiek", bez zbędnych słów. Chcąc być uczciwym wobec siebie, płaci się niekiedy wysoką cenę, ale ten wysiłek podjąć warto. I to nie dla innych, ale dla budowania własnej tożsamości.
Jest głód wiary, którego nie nasyca k. i nie koją nawoływania czy nakazy. To jest głód, który zaspokajać trzeba w sobie samemu.
Mam swój rozum i swoje sumienie, którego jestem świadomy. Wiem o swoich słabościach, których nie lubię. Znam kroki, które muszę podejmować, by żyć w zgodzie z samym sobą. Konkretne - bez znajdowania usprawiedliwienia, bez "zamykania powiek", bez zbędnych słów. Chcąc być uczciwym wobec siebie, płaci się niekiedy wysoką cenę, ale ten wysiłek podjąć warto. I to nie dla innych, ale dla budowania własnej tożsamości.
Jest głód wiary, którego nie nasyca k. i nie koją nawoływania czy nakazy. To jest głód, który zaspokajać trzeba w sobie samemu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz