wtorek, 22 października 2013

Spacer

Kolejny raz spojrzał na jej twarz. Silne słońce jasno oświetlało delikatną skórę tak, że przypominała mieniący się w jego promieniach alabaster. Co chwilę na jedwabne policzki spadał cień liści mijanych drzew, by po chwili znów dać szansę zabłysnąć temu niecodziennemu widokowi. Dzień październikowego popołudnia urokiem ustępował jedynie samej dziewczynie, która na całe szczęście nie chciała się chować dziś za kosmkiem włosów. Za kosmkiem, który zazwyczaj lekko spływał po jej lewej skroni. Oboje spacerowali niespiesznie, jakby i ze sprzyjającej pogody, i z siebie skorzystać chcieli jak najwięcej. Dłoń była cieplejsza niż zwykle, a w oczach pojawił się spokój, którego on tak bardzo pragnął. Pragnął też zatrzymać ją przy sobie i choć na chwilę przedłużyć uczucie spełnienia, jakie towarzyszyło mu, gdy Ona była z nim. I to właśnie dzięki Niej niedzielna pustka przestawała istnieć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz