wtorek, 11 lutego 2014

Pod wiosennym słońcem

- Coś świat zmalał od naszego ostatniego widzenia się. Specjalnie za wiele biegać nie muszę, co by cię spotykać, ale się za to nachodzę - odezwał się z lekkim zawodem w głosie chłopak. Siedział na skraju pola, a brudne nogi zsunął do suchego i zarośniętego wysoką trawą rowu.
- Miedzy to ty u nas wiele nie znajdziesz - odpowiedziała dziewczyna. Podpierając się rękami za plecami, skierowała swoją białą twarz ku niebu i łapała tak promienie późnowiosennego słońca. - A poza tym mógłbyś być nieco bardziej rozważny, bo głupoty robisz - nie patrząc w jego stronę poprawiła swoje długie, kasztanowe włosy. - Ludzie gadają.
- Co niby gadają? - przerwał jej chłopak.
- No, ludzie gadają... Co gadają, to gadają! Mówisz, że się nachodzisz za mną. To ja ci powiem, że jeszcze sporo się nalatasz! - zadarła swoją buzię jeszcze bardziej w stronę słońca.
Chłopak podrapał się po głowie, zerwał źdźbło suchej trawy i zaczął nim obracać w ustach. Patrzył to na dziewczynę, to na swoje brudne stopy, to na pole przed sobą, nad którym trzepotało stado głośnych skowronków. Po chwili wziął głębszy oddech.
- No ja i biegać mogę, ale jak cię złapię, to chciałbym, żebyś i ty mnie nie puściła.
- A ty nie puścisz? - spojrzała na niego pytającym wzrokiem.
- Postaram się - odrzekł chłopak i popatrzył już nieco poważniej.
- To możemy spróbować - odpowiedziała dziewczyna i kąciki jej malinowych ust uniosły się delikatnie ku górze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz