Zostawiłem martwą duszę bez grosza,
którego nie skąpiłem,
Jak tłumy idące w szeregu
zostawiały za sobą sens,
Jak dziecko, co na rękach żołnierza
zostawiło swe życie.
To jak stoczyć się po nierównym zboczu,
spojrzeć jeszcze raz na ten las,
zobaczyć tę drogę,
która dawała tyle zachwytu,
a później rzucić się
i zbyt późno obrócić głowę
w stronę niknących obrazów.
Ja i tak nie ucieknę
od nosicielki przyszłych wspomnień,
licząc na czas, co wybudzi z jałowego snu
dwie postacie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz