Dźwięk przewracanych stron codzienności
koi najbardziej
gdy jesteś czytelniczką
i spokojnym wzrokiem
czytasz moje na wpół niezapisane karty
gdy cień rzuca nie szarawy dom
lecz chmura
zawieszona nad naszymi głowami
chwila ciszy nieprzerwana czyimś słowem
mrok chylący dzień ku nocy
dwa cienie pojednane chwilą
jeszcze raz pochwycę delikatne ramię
złapię nieco głębszy oddech
dam się ponieść
ponad wypłowiałym czasem
gdy ciemną kreską
wyraźnie naszkicujesz szlak
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz