taka, wydawać by się mogło, bez zapachu
gdy ziemia zmrożona północnym wiatrem
nie oddycha
na próżno szukać łąk
zielnym kwiatem obsypanych
między którym z mozołem
uwijają się pracowite owady
brak miejsca
dla przebrzmiałej letniej zieleni
pośród której się tylko schować
przed całym dusznym światem
nie ma
wilgotnych liści
które pod nogi rzuca wiatr
rozścielając dywan na odchodne
taka pora roku
gdy usta spierzchnięte
a chciałoby się nabrać do płuc
i rozmarzyć w otulinie
Twojego zapachu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz