środa, 21 października 2009

Blask nowego świata

Niewiele później napisałem kolejny utwór zatytułowany Blask nowego świata. Kontynuuję w nim wcześniej podjęty temat. Są to zatem dalej rozmyślania na temat ludzkiej ślepoty na rzeczy małe, a mogące dodać do naszego życia nową jakość.
Do przodu, ku nowym zmierzmy wciąż celom.
W odmętach toniemy, by znów się wynurzyć
i zapomnienia szal nowy zawiązać.

Patrzymy do góry, lecz nic nie widzimy,
prócz błękitu nieba, bielącej się chmury.
Gdy w dół zaś spojrzymy,
wzrok tu nasz obejmie,
nie więcej niż kamień między źdźbła rzucony.

Idziemy tak naprzód, z żarzącą się lampą
i choć brak wszystkiego, nie pragniemy więcej.
Brzegów nie widzimy, się nie odwracamy,
w cel swój zapatrzeni, jutro omijamy.

Dłonie nasze dawno już ciepła nie czuły,
usta nie poznały słodyczy miłości.
Cisza, co niegdyś balsamem nam była,
zabita przez krzyk jest,
przez płaczu cierpienia.

Jak długo martwi ciągle tak będziemy?
Kiedy znów spojrzymy w słońca blask promieni?

O, brzasku, co rankiem roztopisz mgły strugi
i ciemne doliny gorącem rozpalisz,
ukaż nam nowe nieboskłonu morze,
mieniące się tylko jasnymi barwami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz