Tomasz, który urodził się już dość znaczny czas temu, wiedział, że każdy obserwator jego poczynań był co najmniej cztery razy młodszy. I nie byłoby nic niezwykłego gdyby nie fakt, że godnych naśladowców nie mógł znaleźć w żadnej grupie wiekowej społeczeństwa. A oglądali go już różni: dzieci mieszkające na obrzeżach miasta, starcy pracujący przy wyrębie drzewa w pobliskim lesie oraz garbate kobiety ze skórą zjedzoną przez starość, które z mozołem wynosiły pokruszone skały z kamieniołomów. Kiedyś swoje zdolności zaprezentował uczonym w mieście. Widzieli go doświadczeni wykładowcy z siwymi włosami i okularami pokrytymi książkowym kurzem. Widzieli go również przedsiębiorcy wyzyskujący wspomnianych już starców i wiekowe niewiasty. Jednak ani mędrcy, ani głupcy, ani młodzi, ani starzy nie wiedzieli, w czym tkwił fenomen Tomasza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz