Smak krwi w ustach przypomina mi, że żyję.
Nieustannie.
Pot na mojej skórze też.
Choć niekiedy wolałbym zamilknąć.
Nie czujesz już krwi spływającej po gardle?
Gdzie są te słone krople z Twoich ramion? -
pytaliby mnie ludzie.
A ja bym im nie odpowiedział.
Widziałbym tylko ten koniec,
na który czeka każdy.
I bym się uśmiechnął.
Jak Ona.
I nikt by już nie pytał, czy pamiętam o życiu.
Sam bym o nim zapomniał.
A krew skrzepnie w przełyku,
pot wsiąknie w ubranie.
I zamilknę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz