Poukładam książki na półce,
poukładam ubrania gdzieś w szafie,
porozglądam się po mym pokoju,
porozglądam się w moim nieładzie.
I zobaczę siebie gdzieś w kącie
siedzącego, skupionego na pracy.
Widzę, jak się męczy,
jak umiera,
a po zapadniętych policzkach
spływa niejedna
przekonana o słuszności swego postępowania
łza
Gdyby on postępował tak zdecydowanie i działał
niewzruszenie
pewnie by go nie dopadło
to, co siedzi teraz za nim
i patrzy na niego
Mógł wybrać życie
niejednokrotnie
mijane znaki dawały mu to do zrozumienia
Wybrał niepoukładanie
w każdej chwili
stara się więc teraz poukładać
to, czego nie można
ani na półce
ani w szafce
Chciałbym krzyknąć:
zapomniałeś poukładać swoje układanie!
Ale milczę.
I tak mnie nie usłyszy swoimi umarłymi uszami.
Więc znowu będę układał
książki, a w szefie ubrania.
Rozglądnę się po mym pokoju,
nie zobaczę w nim już nikogo.
czwartek, 24 listopada 2011
Poukładanie
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz