niedziela, 12 lutego 2012

Na walentynki

Mam pomysł.
Co byś powiedziała na walentynki w Murmańsku?
Zwiedzimy port i napijemy się wódki.
Zobaczysz fiordy. Jest co podziwiać.
To co, że zimno.
Nasze uczucie też jest takie.

Nie ma się co szarpać na Paryż.
Jest przereklamowany.
Tak, jak nasze relacje.
I jak te niekończące się spacery.

Chciałabyś się ogrzać w słońcu Riwiery Tureckiej?
Mają tam dobrą kawę. I jest kilka świetnych dyskotek.
Pewnie byś się odnalazła.
Ale nawet w tym upale nie będzie nam gorąco.

Dobijamy do brzegu zgruchotanym lodołamaczem,
a świeży przesmyk znów się szkli lodem.
Krople gorącej miłości płyną po naszych ciałach,
a zimny wiatr je znów osusza.
Na drzwiach od lodówki wiszą kolejne fiszki,
a z naszych ust pada coraz mniej słów.

I na nic się zda Murmańsk, Paryż czy Riwiera.
Czasami trzeba zacząć od środka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz