Małe dłonie skrzyżowane na piersiach
Zamknięty w skorupce.
Jak orzech w łupinie.
Ale to tylko dwie małe dłonie skrzyżowane na piersiach.
Żeby je otworzyć.
Nie ma siły.
Na cały dzień i pół nocy.
W objęciach.
Teraz się chowam. Kurczę. Jak ślimak w muszli.
Żeby zawiązać oddech z przybyciem zimy.
Bardziej śnieżnej.
Nie widziano już dawno.
Zapomniano.
I ja zapominam.
Otworzyć drzwi.
Rozejrzeć się.
Rozsuwam kotary. Jak baldachim.
Lekko drży od podniecenia.
I jej głos. Już nie taki słodki.
Delikatnie charczy spełnieniem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz