Mógłbym rozciągnąć się
na dwóch zapałkach połączonych pod kątem prostym
Stanąłbym wtedy pod sobą
i zastygł w bezruchu
bezsilności
Cała nagość przysłoniłaby
część nieboskłonu
zakrytego zdziwieniem niedowiarków
Niech patrzą
oto człowiek bez poparcia tłumu
taki, jak każdy
zabłąkany w sztucznych uśmiechach
Sam
stworzony dla siebie
i na swoje podobieństwo
by stąpać po marnym prochu ziemi
Oto wszystko w jego rękach
przedziurawionych na wylot kulami szaleństwa,
z których szkarłatne krople spadają cicho
jak kurz po dawnej bitwie
Widziałbym swoje oblicze
od zawsze przysłonięte cieniem
wyraźniej
A później narodziłbym się
już tylko na nowo
i po kilku dniach najzwyczajniej powstał
środa, 1 lutego 2012
Zetknięty
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz