Jakby ktoś nie dość, że w łeb wbił coś wreszcie,
to jeszcze światłem, takim co się zowie jasnym,
oświecił
nieogolone lica, pysk niewyparzony i myśli
bezmyślne
wulgarne i tępe
a najgorsze, że powracające jak wiosenny katar.
Może się w końcu przeciśnie ten dogmat piękna przez wąskie gardło głupoty.
(Aż dziw bierze, że tak długo trzeba było czekać.)
Mizeroty niepodobne do natury
i wyolbrzymione oczekiwania
sprzedawczyki
i opalone sukinsyny
otuleni jękami rozdartych kurew
świat w rzygowinach
okolica w śmieciach
a smród i hołota po ulicach jak zbłąkane kundle łażą
Zachciało się
jest szybko, tanio
zapragnęło się łatwego
i jest erotyczny fast-food
przekładany obłudą na wynos
A wszystko i tak zgnije.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz