środa, 3 października 2012

Biały policzek

Zeszli na twardy pas piachu obmywanego przez chłodną, morską wodę. Podmuchy wiatru zrobiły się silniejsze i dopiero teraz zdali sobie sprawę z tego, że jest przenikliwie zimny. Szli w milczeniu dobrych kilka minut, gdy nagle ona mocniej objęła jego dłoń swoimi długimi palcami i cichutko rzekła:
- Stój.
Zatrzymali się. Chwycił jej pobladłą rękę i skierował do drugiej kieszeni.
- Zaraz ci będzie cieplej - powiedział spokojnie, tylko trochę głośniej od szumiącego wkoło wiatru.
- Dlaczego mnie tu zabrałeś? - zapytała od razu, nie dając mu dokończyć. Zmarszczył lekko czoło i uniósł prawą brew.
- Chciałem urozmaicić nieco nasze nudne i dalekie życia. A nie podoba Ci się tu, czy co? - trochę się zmartwił.
- Nie, podoba, tylko że ja tu kiedyś byłam - odwróciła wzrok w stronę dalekiego horyzontu i przywarła lewym policzkiem do jego piersi. - Kiedyś, bardzo dawno temu. Obiecałam komuś, że kiedyś z nim tutaj wrócę - w tym momencie jej oczy się zeszkliły. Ale on dobrze wiedział, o kim mówiła.
- Wciąż o nim nie możesz zapomnieć, ale on już nie wróci. - zimna woda ochlapała ich buty i instynktownie przesunęli się ku stałemu lądowi. Wiedział, że nie powinien o tym przy niej wspominać. Sam źle zniósł śmierć przyjaciela, ale jej doświadczenia były znacznie silniejsze.
- Pocałuj mnie - rzekła, wpatrując się w niego swoim ufnym wzrokiem. Odgarnął z białego policzka jej rozwiane włosy, ujął mocniej ogrzewane w kieszeniach dłonie dziewczyny i bez słowa zbliżył swoje wargi do jej ust.
Podmuchy wiatru podrywały drobiny piasku, zimna woda wyrzucała morską pianę na brzeg, a dwie postacie, jakby odlane z metalu, nie bacząc na okoliczności jesiennej aury, zatopiły się w swoim bezgłośnym uczuciu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz