W chuście utkanej z pajęczej sieci
nad brzegiem klęczy rusałka
i lekko zmartwiona wpatrzona w odbicie,
zmartwiona duma o świecie.
Jej długie palce włos odgarniają,
co jasne zasłania czoło,
i wraz z tym lekkością wypełnionym ruchem
muślinowe odsłania ucho.
To wiatr skądś zawieje i lekko się wzdrygnie
półprzezroczyste jej ciało
i złoty kolczyk zdobiony koralem
subtelnie muśnie znów szyję.
Cerę ma jasną i duszę tak czystą,
że słabe przenika ją światło
i nikt jej nie widział, by raz chociaż jeden
rumieńcem się krwawym oblała.
Lecz krew, acz błękitna, w tych żyłach wciąż krąży
i serca wyznacza pragnienie.
I nie wie rusałka, choć wpatrzona w siebie,
nie wie, co przyniosą dzieje.
czwartek, 25 października 2012
Z profilu
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Lepsze jest zawsze licho z uśmiechniętą twarzą niźli rusałka z nachmurzonym czołem... :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.