[coraz częściej]
coraz częściej wychodzisz po mnie
gdy wracam wieczorem z pracy
i witasz mnie
na ulicy obsypanej żółtymi lampami
nie od razu całujesz
najpierw
jakby z lekkim niedowierzaniem
patrzysz mi w oczy
wciąż krótko
ostrzyżony trawnik przed domem
pokazuje ilu co najmniej klientów
przywędrowało tu
w poszukiwaniu odpowiedzi
wtedy wyciągam ramiona
i zamykam w sobie
pod okryciem jesiennego płaszcza
i nie muszę pytać
małe są nasze granice
kilka pięter i jeden plac
coraz częściej zatracające swój kształt
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz