czwartek, 23 maja 2013

"Teraz jedno serce"

"Kiedyś byłem sam. Zanim odnalazłem cię, miałem serca pół." - ściszony blues melancholijnie płynął do moich uszu. Obróciłem się na plecy, żeby lepiej usłyszeć słowa piosenki Tadeusza Nalepy. Mimo otwartych oczu, nie widziałem nic, poza delikatnymi wzorami świecy tańczącymi dość niezgrabnie na suficie. Pokój zalała ciemność. Poczułem, jak od środka dobija się dawno nieobecny już u mnie strach. Niepewność zaczęła ściskać mój żołądek, przełyk, gardło. Tęsknota znowu usiadła na piersiach i zacisnęła ręce na tchawicy. W myślach zaczęły krążyć obrazy zabarwione węglowym, wilgotnym pyłem.
Statek zerwał cumy. Fale stawały się coraz wyższe, a wykonywana praca zdawała się nie przynosić efektów. Wzburzona woda dostawała się na pokład i z chciwością chciała zagarniać jego kolejne połacie, tak pieczołowicie niedawno czyszczonego.
Leżałem w bezruchu. Czekałem na to, co się wydarzy. Nie miałem do nikogo żalu. Może tylko do siebie. Teraz nie mogłem zrobić nic.
Szum wody wlewającej się na górny pokład robił się nie do zniesienia. Łajbą kołysało coraz mocniej.
- Jest gdzieś we mnie przeczucie - pomyślałem. - Głębokie przeczucie, że mam rację, a statek nie zatonie.
Oczami bez wyrazu nadal patrzyłem w ciemną pustkę przed sobą i słuchałem dogasających dźwięków utworu. "Teraz jedno serce bije w piersiach nam. Teraz jedno serce mamy ty i ja" zaśpiewała para wokalistów, perkusja odważnie dała o sobie znać, a drewniany obraz miłości kołysał się rytmicznie na długim łańcuszku...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz