czwartek, 6 czerwca 2013

Pewna przypowieść

Gdy przeglądałem stare pamiętniki znalezione na zakurzonym strychu, wpadł mi w ręce podniszczony zeszyt z kilkoma opowiadaniami. Jedno z nich, będące krótką przypowieścią, urzekło mnie formą i ponadczasowym przesłaniem. Nie będę już dłużej przeciągał wstępu, tylko krótkim przemyśleniem zaznaczę, że gdy brakuje nam wiary w siebie i w swoje pozornie nieduże osiągnięcia, spójrzmy na ludzi, dla których coś znaczymy. Może się wtedy okazać, że to właśnie oni są wskaźnikiem naszej wartości...
Raz jeden nauczyciel wybrał ucznia. Nie był to wybór z przypadku - zarówno nauczyciel, jak i uczeń dokonali przemyślanej decyzji. Uczeń, choć niekiedy oporny w nauce, przyjmował wiele rad i mądrości, w zamian ofiarując swoje zaufanie i serce. Cieszył się, że wreszcie był ktoś, kto go rozumie, potrafi trafić do jego wnętrza i pokazać rzeczy, których wcześniej nikt inny pokazać nie umiał. Uczeń rósł w wiedzy i z każdym kolejnym dniem poznawał bardziej i siebie, i świat, w którym żył. Był szczęśliwy, że to właśnie jemu przypadło się uczyć od mistrza. Któregoś dnia nauczyciel podupadł na duchu. Choć w jego oczach nadal iskrzyło się życie, stwierdził, że cała wiedza, którą przekazał, nie jest wiele warta. Uczeń wiedział, że nauczyciel tym razem się myli. Widział to po sobie i po zmianach, których dzięki mistrzowi dokonał. Uczeń, widząc pogrążonego w smutku nauczyciela, tak do niego rzekł:
- Mistrzu, nigdy mnie nie zawiodłeś. Dałeś mi klucze do wcześniej nieznanych tajemnic. Dzięki tobie wiem, że coś znaczę. Jeśli zatem uważasz, że twoja wiedza na nic się zdała, jak wytłumaczysz to, że teraz w końcu jestem kimś? To dzięki tobie staję się człowiekiem. Jeśli czasami tracisz wiarę w siebie, wesprzyj się na moim ramieniu - ono dla ciebie zawsze służy pomocą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz