Pan Z. jak zwykle od rana siedział w fotelu. Żona wyszła na zakupy, syn jeszcze spał, więc nie było nic do roboty. Czytanie - to jest zajęcie na każdą sekundę wolną od pracy! Siedział więc tak od rana i czytał. Nie ważne co - byle nie ruszać się z miejsca. Gdy żona wróci, przyniesie mu nowy numer ulubionego czasopisma, a wtedy już na pewno nie będzie nic lepszego do robienia.
Koło godziny jedenastej z pokoju wynurzył się zaspany syn. Burknął standardowe "he!", po czym poszedł do łazienki. Obejrzał kąt na suficie i westchnął. W drodze powrotnej zapytał ojca:
- Dzwoniłeś do właściciela z góry?
- Nie. Nie będę do niego dzwonił, tylko pójdę do mieszkania, do tych, co tam mieszkają i im powiem - odpowiedział pan Z.
- Ach, no tak... - wychodząc z pokoju podsumował syn. W tym momencie był już pewny, że ojciec nie ruszy palcem przez najbliższy czas w sprawie zacieku, który z dnia na dzień powiększał się.
Pierwsza oznaka pojawiała się ponad tydzień temu. Pan Z. stwierdził jednak, że nie jest źle, nie kapie, więc nie trzeba interweniować. Tak, to bardzo interesujący sposób myślenia - sąsiad z góry, który nie wie o przecieku, na pewno przestanie korzystać z wody lub naprawi cieknącą rurę lub, co bardziej wymyślna teoria każe sądzić - rura naprawi się sama! Materiały samonaprawiające to przyszłość, ale w przypadku rur PCV na pewno nie ta najbliższa. Z. siedział zatem wygodnie w fotelu nadal, nie myśląc o pogarszającej się sytuacji w łazience, której on przecież nie malował...
Koło godziny jedenastej z pokoju wynurzył się zaspany syn. Burknął standardowe "he!", po czym poszedł do łazienki. Obejrzał kąt na suficie i westchnął. W drodze powrotnej zapytał ojca:
- Dzwoniłeś do właściciela z góry?
- Nie. Nie będę do niego dzwonił, tylko pójdę do mieszkania, do tych, co tam mieszkają i im powiem - odpowiedział pan Z.
- Ach, no tak... - wychodząc z pokoju podsumował syn. W tym momencie był już pewny, że ojciec nie ruszy palcem przez najbliższy czas w sprawie zacieku, który z dnia na dzień powiększał się.
Pierwsza oznaka pojawiała się ponad tydzień temu. Pan Z. stwierdził jednak, że nie jest źle, nie kapie, więc nie trzeba interweniować. Tak, to bardzo interesujący sposób myślenia - sąsiad z góry, który nie wie o przecieku, na pewno przestanie korzystać z wody lub naprawi cieknącą rurę lub, co bardziej wymyślna teoria każe sądzić - rura naprawi się sama! Materiały samonaprawiające to przyszłość, ale w przypadku rur PCV na pewno nie ta najbliższa. Z. siedział zatem wygodnie w fotelu nadal, nie myśląc o pogarszającej się sytuacji w łazience, której on przecież nie malował...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz